niedziela, 10 lipca 2016

Rajd Rowerowy po Ziemi Drawskiej 02-09.07.2016

     Zapraszamy Was na relację z imprezy, o organizacji której myśleliśmy od trzech lat. Od około roku powoli ją przygotowywaliśmy, by w czerwcu po intensywnych pracach końcowych móc powiedzieć "Gotowe!" i 2 lipca otworzyć podwoje naszego Biura Rajdu w Drawsku Pomorskim. Oto jak wyglądał nasz rowerowy tydzień:

DZIEŃ I – sobota 02.07.2016
W sobotę od samego rana do Drawska Pomorskiego zjeżdżali uczestnicy Rajdu. W Biurze Rajdu odebrało pakiety, jednocześnie potwierdzając swoją obecność, 100 osób z całej Polski, reprezentanci wielu Klubów, Sekcji, Stowarzyszeń i Kół Rowerowych PTTK. A także osoby niezrzeszone.

DZIEŃ II – niedziela 03.07.2016
                Tego dnia 54 uczestników Rajdu wzięło udział w spływie kajakowym po rzece Drawie, na terenie Drawskiego Parku Narodowego. Uczestnicy startowali z biwaku Bogdanka i płynęli aż 19 km do biwaku Kamienna. Na każdym postoju na uczestników czekał komandor Rajdu czyli mój mąż Grzegorz z naszą córeczką Malwinką. Grzegorz pomagał uczestnikom cumować, objaśniał dalszą drogę, a niektórym służył pomocą wioząc suche ubrania. 
              Ponieważ pierwszy odcinek spływu był bardzo trudny technicznie i jedni z uczestników zaliczyli wywrotkę już na tych pierwszych kilometrach, suche ubrania, które były w aucie Grzegorza bardzo szybko się przydały. Po dopłynięciu do biwaku Kamienna uczestnicy przesiedli się do autokaru, który zawiózł ich do Drawna na poczęstunek – grillowaną kiełbaskę i gorącą herbatkę. Wszyscy uczestnicy spływu wrócili do bazy zmęczeni, ale zadowoleni z dnia pełnego trudów i przygód. Piękne zdjęcia ze spływu przesłane przez jednego z uczestników (członek TKK PTTK im. Wł Huzy – Andrzej Śmieja) znajdziecie pod linkiem poniżej: https://plus.google.com/u/0/photos/116548835035532822477/albums/6303171682435407441/6303171904399845650?cfem=1&pid=6303171904399845650&oid=116548835035532822477
                Pozostali uczestnicy Rajdu, którzy nie brali udziału w spływie kajakowym, w niedzielę na własną rękę, rowerem i pieszo, zwiedzali najbliższą okolicę.

DZIEŃ III – poniedziałek 04.07.2016
                W poniedziałek wszyscy uczestnicy Rajdu prowadzeni przez w-ce prezesa PTTK w Drawsku Pomorskim p. Mariusza Ziemeckiego oraz Rafała Rutkowskiego mieli możliwość zwiedzić jedno z najbardziej niedostępnych miejsc w Polsce, a mianowicie Poligon Drawski. Aby wjechać na teren poligonu cała grupa musiała mieć specjalne zezwolenie z Dowództwa Poligonu.
 P. Mariusz pokazał nam różne ciekawe miejsca na Poligonie, m. in. stary Amfiteatr, lotnisko, Żółtą i Zieloną Trybunę, pozostałości czołgów oraz miejsca ćwiczeń. Poligon jest bardzo rozległy, my zwiedziliśmy go tylko pobieżnie, a i tak, w zależności od wybranej drogi powrotu, wykręciliśmy tego dnia ok. 90-95 km. Dużo jak na pierwszy dzień i trudne warunki atmosferyczne – cały dzień wiał mocny wiatr, po południu nawet przelotnie padało. Jednak mimo zmęczenia uczestnicy Rajdu podkreślali, że było warto. W końcu nie każdy ma możliwość wjazdu na największy poligon w Europie.
Fotorelacja z pierwszych dni Rajdu tutaj

DZIEŃ IV – wtorek 05.07.2016
                We wtorek nasze rowerowe drogi prowadziły m. in. do Mirosławca. Tam zwiedzaliśmy Muzeum Walk o Wał Pomorski. Muzeum to, wbrew swojej nazwie, przedstawia nie tylko ekspozycję związaną z walkami o wyzwolenie Mirosławca. W jednej z sal urządzono Salę Historii Lotnictwa Wojskowego w Mirosławcu. Są tam m. in. zdjęcia z wizyty Fidela Castro w Mirosławcu. Jedna ze ścian w całości poświęcona jest katastrofie samolotu Casa, który rozbił się pod Mirosławcem w 2008. Zginęli wtedy wszyscy, którzy byli na pokładzie samolotu - 16 oficerów Sił Powietrznych i 4 członków załogi.
                Z Mirosławca chętni na dłuższą trasę udali się do Kalisza Pomorskiego, gdzie mogli zobaczyć m. in. pałac rodu von Güntersberg, wybudowany na fundamentach siedziby rodu von Wedel, dzisiaj siedzibę Biblioteki Miejskiej.
                Ci, którym pagórkowaty dojazd do Mirosławca dał trochę w kość, wrócili do Drawska Pomorskiego przez Starą Studnicę i Poźrzadło, a także „rzeźbioną” wioskę Konotop, nazywaną tak ze względu na dużą ilość drewnianych rzeźb rozstawionych po całej wsi. Ciekawscy odbijali też z trasy do pałacyku w Orlich, dzisiaj pensjonatu, gdzie przy odrobinie szczęścia strudzeni podróżnicy mogą odetchnąć przy filiżance aromatycznej kawy.
                Część osób zdecydowała się na powrót malowniczym czerwonym szlakiem wzdłuż zachodniej strony jeziora Lubie. Szlak ten, mimo iż w terenie, jest bardzo dobrze utrzymany, znajdują się na nim liczne miejsca postojowe, gdzie przy zadaszonych wiatach rowerzyści mogą troszkę odpocząć.
                Dłuższa trasa tego dnia wynosiła ponad 90 km, krótsza w zależności od wybranego wariantu od 60 km do 80 km.


DZIEŃ V – środa 06.07.2016
                We środę dla uczestników Rajdu zaplanowane było ognisko i spotkanie z leśnikiem w Leśniczówce Ginawa. Z leśniczówki rowerzyści mieli w planach przejazd m. in. do Węgorzyna i Łobza, a niektórzy nawet planowali dojechać do Dobrej.
Niestety większość rowerowych planów pokrzyżowała pogoda. Od rana było zimno i wilgotno, w powietrzu wisiał deszcz. Słońce wyszło tylko na chwilę, ale dzięki temu udało się rozpalić ognisko i przeprowadzić ciekawe spotkanie z p. Pawłem Puziarskim w Ginawie. Dowiedzieliśmy się od niego m. in., że w okolicznych lasach żyje na wolności stado ok. 40 żubrów, które przy odrobinie (nie)szczęścia można spotkać na swojej trasie, podczas wycieczek pieszych czy rowerowych. Nie lada atrakcją dla uczestników było spotkanie z Funią - oswojoną  dziko-świnią leśniczego.
Pod koniec pogadanki w Ginawie deszcz rozpadał się na dobre i większość rowerzystów zjechało do Bazy Rajdu, aby się wysuszyć, ogrzać i nabrać sił na następny dzień.
Mimo deszczu 10 uczestników Rajdu odważyło się pokonać całą zaplanowaną na ten dzień trasę.
DZIEŃ VI – czwartek 07.07.2016
                W czwartek celem rowerzystów były ruiny Zamku Drahim w Starym Drawsku. Ponieważ zamek ten jest położony w znacznej odległości od Drawska Pomorskiego praktycznie każdy uczestnik Rajdu jechał do niego inną trasą.
                Część osób jechało rowerami z samego Drawska, poprzez m. in. Cieszyno i Bolegorzyn. W tej pierwszej miejscowości rowerzyści mogli zobaczyć m. in. eklektyczny pałac z 1901 r., w którym obecnie mieści się ośrodek wypoczynkowy. W Bolegorzynie można było zwiedzić Muzeum PGR. Część z tej grupy rowerzystów jechało tylko do Czaplinka, skąd pociągiem lub innym transportem wracali do Bazy Rajdu. Pozostali z tej grupy całą trasę liczącą ok. 100 km przejechali w całości rowerami.
                Inni właśnie w Czaplinku rozpoczynali swoją drogę ku Staremu Drawsku, dokąd docierali najkrótszą z możliwych tras wiodących drogą wojewódzką, by potem objechać pobliskie jeziora i wrócić do Czaplinka. Jeszcze inni odwracali kolejność i startując z Czaplinka najpierw objeżdżali jeziora, by potem wrócić najkrótszą drogą do Czaplinka.
                Jak widać pomysłów na dojazd było wiele, ale cel wspólny – ruiny Zamku Drahim, obecnie muzeum można by rzec – wszystkiego. Czegóż to na tamtejszym zamkowym dziedzińcu się nie znajdzie, są i średniowieczne narzędzia tortur, i zioła, i ubrania z epoki, i komnaty tematyczne. Oj dzieje się, dzieje. W atmosferę z czasów świetności zamku wprowadza witająca grupę opowiadaczka, która w bardzo interesujący sposób przedstawia historię zamku i okolicznych ziem.
                Ogólnie miejsce dosyć intrygujące, nie warto jednak dać się skusić na obiad przyrządzany w tamtejszej kuchni. Ceny warszawskie, porcje dziecięce, właściciel niesympatyczny. Ale dla samej opowiadaczki i malowniczych ruin warto do Starego Drawska zajrzeć.
                Z innych atrakcji na czwartkowej trasie warto wymienić pałac w Darskowie, gigantyczną rzeźbę roweru na rynku w Czaplinku, z którym prawie każdy uczestnik Rajdu ma zdjęcie, a także olbrzymi głaz narzutowy – Głaz Tempelburg, znajdujący się w okolicach Nowego Kaleńska.

DZIEŃ VII – piątek 08.07.2016
                Piątek, ostatni rowerowy dzień Rajdu, przeznaczony był na zwiedzanie Zamku w Świdwinie, który znajdował się zarówno na dłuższej, jak i krótszej trasie. Zamek w Świdwinie rowerzyści zwiedzali z miejscową przewodniczką, która w bardzo ciekawy sposób przedstawiła jego historię.
                Ze Świdwina część rowerzystów udała się jeszcze do uzdrowiska Połczyn Zdrój, gdzie mieli możliwość m. in. napić się miejscowej wody uzdrowiskowej. Stamtąd do Drawska mieli możliwość wrócić ścieżka rowerową, która wiodła dawnym nasypem kolejowym. Ci którzy wybrali tę opcję, byli zachwyceni tym szlakiem rowerowym.
Część osób ze Świdwina, poprzez Gawroniec wróciło prosto do Drawska Pomorskiego.
W piątek część uczestników wyruszyła na trasy indywidualne, aby obejrzeć najciekawsze miejsca, do których nie udało im się dotrzeć w trakcie Rajdu, m. in. z powodów złych warunków atmosferycznych.
Wieczorem na zakończenie Rajdu zaplanowane było ognisko, niestety pogoda znów pokrzyżowała plany i zakończenie Rajdu musiało odbyć się w Schronisku na stołówce. Tutaj zostały rozdane nagrody dla uczestników konkursów, a także książkowe upominki dla najmłodszych rowerzystów. Organizatorzy podziękowali również wszystkim, którzy wspomogli ich w organizacji Rajdu.
Na koniec części oficjalnej, uczestnicy Rajdu przygotowali bardzo miłą niespodziankę dla Organizatorów i obdarowali ich zestawem walizek. Ponadto komandor otrzymał nóżkę do roweru wraz montażem. Były to bardzo praktyczne prezenty, które sprawiły Organizatorom dużo radości.

DZIEŃ VIII – sobota 09.07.2016
                W sobotę nastał czas pożegnań i powrotów do domu. Żal było się rozstawać, ale komandor już zapowiedział, że planuje kolejny tego typu Rajd w 2018 r.
Uczestnicy rozjechali się do domów z nadzieją na spotkanie na kolejnych rowerowych imprezach.

niedziela, 26 czerwca 2016

Pielgrzymka rowerowa Kalety - Lubliniec



W upalną sobotę 25 czerwca 2016 r. Sekcja Turystyki Kolarskiej w Kaletach już po raz piąty współorganizowała pielgrzymkę parafialną. Tym razem pątnicy udali się do Klasztoru Ojców Oblatów  w Lublińcu, a  dokładnie do Kościoła Jubileuszowego św. Stanisława Kostki.
Z naszej Rodzinki w pielgrzymce wziął oczywiście udział Tata, jako jeden ze współorganizatorów, a także Babcia i Dziadek. Tym razem tata wziął kompletną przyczepkę (rok temu zapomniał wziąć kół ;-) i w pielgrzymce brała udział również Anielka.
W pielgrzymce wzięło udział 70 pielgrzymów, wszyscy ubrani w jednakowe pomarańczowe koszulki ufundowane przez Urząd Miasta w Kaletach. Na trasie pielgrzymki pątnicy odwiedzili m. in. źródełka w Krywałdzie, Kościół NMP na Kokotku, a w drodze powrotnej Kościół św. Trójcy w Koszęcinie.

niedziela, 19 czerwca 2016

Gassy raz jeszcze



                Kolejną czerwcową niedzielę również spędziliśmy rowerowo. Tym razem wybraliśmy się na wycieczkę, którą tata i Anielka zrobili z wujkiem Maćkiem rok wcześniej. Na wycieczce towarzyszyła nam Monika, którą poznaliśmy na wycieczce na Torfy.
                Trasa wiodła nas z domu, przez Międzylesie, gdzie spotkaliśmy się z Moniką, na plażę nad Świdrem w Józefowie. Tutaj korzystając z pięknej pogody zrobiliśmy sobie dłuższy postój. Z plaży udaliśmy się obrzeżami Otwocka do Karczewia, skąd pojechaliśmy na przystań promową. Promem pokonaliśmy Wisłę i z Gassów przez Ciszycę dotarliśmy do Wału Zawadowskiego, którym dojechaliśmy do Mostu Siekierkowskiego, a stamtąd już prosto do domku.
                Tego dnia było bardzo gorąco, dlatego też z radością drugi dłuższy przystanek na trasie zrobiliśmy sobie w maleńkiej knajpce przyjaznej rowerzystom na Wale Zawadowskim. Tam Malwinka, która zaledwie cztery dni wcześniej postawiła pierwsze kroki, trenowała chodzenie. A my posililiśmy się pysznymi lodami i odpoczęliśmy w cieniu dającym przyjemny chłód.
                Mimo naprawdę upalnej pogody wróciliśmy do domu zadowoleni z pomysłami na kolejne wspólne wycieczki.



sobota, 18 czerwca 2016

Z Wilgi do Garwolina z... "Och, Ty mordo!"

              W minioną niedzielę 12 czerwca razem z Dziadkami wybraliśmy się na wycieczkę rowerową z Wilgi do Garwolina. Do Wilgi dotarliśmy samochodem. Auto pozostawiliśmy na parkingu w Wildze, tu przesiedliśmy się na rowery.
                  Pierwszym celem naszej wycieczki było Mini zoo w Cyganówce. O istnieniu tego miejsca dowiedzieliśmy się z Internetu i postanowiliśmy zobaczyć je z naszymi córkami. Na miejscu okazało się, że więcej jest zwiedzających niż zwierząt, i w ogóle jakieś takie smutne wrażenie na nas zrobiło to miejsce. A w dodatku te nieliczne zwierzęta, które można tam zobaczyć, były odgrodzone od zwiedzających, a może właściwsze byłoby użycie słowa "gapiów", lichą siatką, w której gdzieniegdzie wionęły dość spore dziury. Aż dziw, że zwierzęta jeszcze nie pouciekały. Jednak i tutaj spotkało nas ciekawe wydarzenie, a mianowicie niemalże na naszych oczach sarenka urodziła młode. Anielka z zafascynowaniem oglądała małe sarniątko i to jak się nim opiekuje jego mama tuż po porodzie, czyści je, pomaga wstać, znaleźć cycusia.


                   Z Cyganówki przez Budy Uśniackie, Wolę Rębkowską udaliśmy się do Miętnego. I do tego miejsca przywiodły nas rekomendacje z Internetu. Niestety chyba się trochę "spóźniliśmy", bo dworek, który opisywany był jako Centrum Konferencyjne, miejsce w którym można organizować wesela itp. stał zamknięty na głucho, a w okalającym go parku porosła trawa do kolan. Tak więc zamiast ciepłego obiadku, musiał nam wystarczyć piknik na trawce.




                    Kolejnym przystankiem na naszej rowerowej drodze był Garwolin. I tu bardzo duże pozytywne zaskoczenie, ponieważ droga, którą się do niego wjeżdża ma wydzielony specjalny pas dla rowerów. Rozwiązanie, które na szczęście zaczyna się pojawiać w coraz większej ilości miast w Polsce. W Garwolinie przystanęliśmy chwilę na ciepłą zupkę i ponieważ czas naglił dość szybko wyruszyliśmy w drogę powrotną.
                       Tym razem rowerowy szlak prowadził nas po lokalnych drogach równoległych do krajówki, a niekiedy wyprowadzał nas w las, aby nie powiedzieć "w pole". Jednak woleliśmy trochę terenowej nawierzchni i leśnego kurzu od przemykania między autami po krajówce.

                           Zmęczeni, ale pełni kolejnych pięknych wspomnień dotarliśmy do Wilgi, skąd samochodem wróciliśmy do domu.
                           A teraz kilka słów wyjaśnienia - o co chodzi z tą "mordą" w tytule? Było to tak. Tata przed wycieczką pakuje sprzęt i pyta mnie czy nie widziałam jego liczniczka. Mówię, że nie, ale żeby się nie martwił, bo ja będę jechać z endomondo. W tym momencie pojawia się mama z pytaniem czy znalazł się liczniczek. Na to tata, że nie, ale że Agata będzie jechała z "Och, Ty mordo". No i tak właśnie sobie cały dzień podróżowaliśmy, a nasza trasa pięknie zapisywała się na "Och, Ty mordo" ;-) I według endomondo przejechaliśmy ok 50 km. Było super!

niedziela, 22 maja 2016

Wycieczka na Torfy

            W niedzielę 22 maja wybraliśmy się z dziewczynkami na rowerową przejażdżkę po Mazowieckim Parku Krajobrazowym. W wycieczce towarzyszyły nam dwie mamy: Asia i Monika ze swoimi synkami: Mateuszem i Marcinem. Chłopcy mają już 7 i 8 lat, więc jechali samodzielnie na własnych rowerach.
                  Na trasę wyruszyliśmy spod Szkoły Podstawowej na ul. Pożaryskiego. To tutaj było miejsce zbiórki. W oczekiwaniu na wszystkich uczestników był czas dla fotoreporterów, no i oczywiście na robienie głupich min:


                  Trasa wiodła Traktem Napoleońskim, z którego skręciliśmy w ul. Wilgi. Następnie mniej lub bardziej utwardzonymi uliczkami i ścieżkami dotarliśmy na miejsce pikniku - nad Jezioro Torfy:



                   Tutaj niektórzy ucięli sobie słodką drzemkę:

  
                  A inni otrzymali zasłużoną słodką nagrodę:


                   Ale to nie był koniec atrakcji. Znad Jeziora Torfy w trochę okrojonym składzie, gdyż część uczestników musiała wracać do domów, udaliśmy się do Cukierni Meryk na pyszne lody:



                         I "lody":



                    Atrakcyjny plac zabaw zachęcał do zabawy:



           Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy, więc i my musieliśmy zakończyć wycieczkę i wracać do domu. W Cukierni Meryk pożegnaliśmy się z ostatnią grupą uczestników i już tradycyjną drogą, tj. ul. Mozaikową, Panny Wodnej, Heliotropów wróciliśmy do domu.
            Cała długość naszej wycieczki wyniosła ok 25 km. Dziękujemy wszystkim uczestnikom za super spędzony czas!






poniedziałek, 16 maja 2016

Święto Osiedla Las

         W niedzielę 15 maja wybraliśmy się na króciutką przejażdżkę rowerową na Święto Osiedla Las. Odbywało się ono na boisku przy Szkole Podstawowej nr 128 i obfitowało w wiele atrakcji. Malwinka jeszcze na plecach, ale Anielka biegała od stoiska do stoiska i zabawie nie było końca :-) Zapraszamy na fotorelację z tej jakże udanej (mimo fatalnej pogody) imprezy:


Jeszcze tylko dopompować i w drogę!

Cała rodzinka w komplecie

Ostatnie poprawki i Elsa jak malowana :-)

Mój Bańkowy Mistrz <3

A na wielki finał wielka wata cukrowa, mniam, słodziutkie!

niedziela, 17 kwietnia 2016

Kręcimy się po okolicy

          Od mniej więcej dwóch tygodni robimy sobie króciutkie wycieczki, żeby przyzwyczaić Malwinkę do jeżdżenia w przyczepce. A nasze nogi do ciągnięcia podwójnie Słodkiego Ciężaru :-)
               W tygodniu są to głównie szybkie wypady po Anielcię do przedszkola (Uwaga! Ciągnie Mama :-) 



    A w weekendy, gdy Nasze Szczęścia wiezie Tata, próbujemy pojechać gdzieś dalej. Niestety dzisiaj, tj. w niedzielę 17 kwietnia, pogoda była na tyle niepewna, że ograniczyliśmy naszą wycieczkę do krótkiego wypadu na lody, a potem na plac zabaw. Ale i tak, mimo chmur, humory dopisywały:




        A na sam koniec przyczepka ukołysała Nasze Szczęścia do snu:


     Liczymy na to, że w najbliższych dniach zrobi się naprawdę ciepło i słonecznie i już bez przeszkód będziemy mogli się wybrać na dłuższą przejażdżkę.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Pierwsza siostrzana wycieczka :-)

      Czas biegnie nieubłaganie. Malwinka dopiero co się urodziła, a już lada moment będzie kończyć roczek. A że pogoda za oknem przepiękna, Grześ stwierdził, że nie ma co zwlekać i zabrał obie panny na premierową przejażdżkę :-) Malwinka prawie całą pierwszą wycieczkę przespała, a gdy się tylko przebudzała Anielka opiekowała się nią dzielnie. Pierwsza wycieczka super, zobaczymy jak będzie dalej. Trzymajcie kciuki żeby i Młodsza złapała bakcyla :-)
       A poniżej zdjęcie pod tytułem "Znajdź różnice" :-)